Przewrocilo sie niech lezy? Co ma wisiec nie utonie? Niech utonie...
Nie lezy niech, wstydu oszczedzi nieznajomy jednostek z jednostki jednak zadnej.
Bo w glowie mial duzy usmiech, kilka kropelek ulotnie odbijajacych sie jak o tafle jeziora gdy wiatru dawno zabraklo i duzo malenkich literek-cyferek co nijak sie przyciagac nie chcialy w tej calej metafizyce drog na krzyz.
Mial oko i ucho mial, ba nawet razy dwa, bez nosa, to znaczy z nosem, ale niemnozonym, to znaczy nie, moglby byc pomnozony przez piec dajmy na to i odjety o tyle samo zaraz potem, plus jeden.
Palce tez mial, tak, mial palce i to w dwoch miejscach na raz, u nog mial tez. I zgodnie ze zdaniem zgorszonej, starszej pani z autobusu byl bezpruderyjny, gdyz majtasy mu zza paska spodni mialy czelnosc wystawac.
Nie mial zatem duzo, bardziej duzo mniej niz wiele, ale mial, siebie mial jak na dloni. To dlatego tylko, uwazam, ze te wszystkie prawdy zyciowe, babciowe, dziadkowe, maja swoja moc i oplywaja madroscia najprostsza, jak chocby ta o dawaniu wiekszym przez tych, ktorzy mniej maja, oczywiscie od tych ktorzy daja mniej, bo maja wiecej. Jakiez to proste!
W swym nikczemnym braku pokory, usiadl na krawedzi wyobrazni i postanowil obejrzec sie za siebie, by moc ja chwycic, delikatnie, bo krucha w swej cennosci, ale nie po to, by jej krzywde zrobic, a po to by moc jej spojrzec w oczy..nie chciala, zupelnie nie chciala, smiem twierdzic, ze bardziej sie bala ona niz on jej.
Wykrztus cos! przesaczylo sie przez zeby, choc scisniete z niemocy. No, wykrztus!